25 kwietnia 2017 Dom 0

Wszelkie kosmetyczne nowinki to moja pasja. Od kiedy pamiętam tak było. Pracuję jako nauczycielka języka polskiego, ale to kosmetologia i dziedziny pokrewne zawsze dominowały w moich zainteresowaniach. Część z nich przetestowałam w domowym zaciszu z lepszym lub gorszym skutkiem. Staram się przekonywać do moich „eksperymentów” domowników, ale pozostają raczej niechętni. Mój ostatni pomysł dosłownie zbił ich z nóg…

Relaks w domowej saunie infrared

domowe sauny infraredZawsze lubiłam relaksować się w klasycznej saunie parowej. Za to mój mąż tego nie znosi! Wysoka temperatura nie jest mi straszna, kojarzy się z wakacjami pod palmami na jakiejś tropikalnej wyspie. Uwielbiam to uczucie osaczającego mnie gorąca. Niedawno przeczytałam w specjalistycznym czasopiśmie o najnowszym wynalazku, jakim są domowe sauny infrared. To nic innego jak sauny na podczerwień, wykorzystujące zamiast pary ciepło promieniowania. Jako wielbicielka wszelkich nowinek kosmetologicznych i nie tylko, nie byłam w stanie przejść obok tego obojętnie. Od razu namówiłam męża na zainstalowanie takiej sauny w naszej łazience. Wcale nie wymagało wielkiego remontu, ponieważ dysponowaliśmy drugą niezagospodarowaną łazienką. Już po pierwszym seansie zauważyłam lepsze napięcie skóry i regenerację drobnych zmian trądzikowych. Sauna infrared ma także pomóc w redukcji cellulitu. Czy to nie brzmi zachęcająco? Z tej formy relaksu może także skorzystać moja mama – osoby starsze także mogą na kilka minut skorzystać z promieni podczerwieni. Koszt jest zależny od modelu, jednak biorąc pod uwagę właściwości zdrowotne i regeneracyjne – nie myślę o wydanych pieniądzach. 

Uważam, że to inwestycja, która szybko się zwróci. Wszyscy na tym skorzystamy. Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Nasza skóra nam za to podziękuje w niedalekiej przyszłości. Poza tym osoby starsze także docenią właściwości kabiny z podczerwienią. Pozostaje tylko korzystać jak najczęściej. Nie ma to jak relaks!